Wolne media.
W ostatnich miesiącach szczególnie głośno było nie o wydarzeniu w mediach, ale o nich samych. Dziennikarzy ogarnął strach na myśl o możliwości wprowadzenia w mediach cenzury. Oczywiście nie oficjalnie, ale skutki mogłyby być równie złe. Cenzura to najogólniej rzecz ujmując ograniczenie prawa do wypowiedzi jednej osoby przez inną. Istnieje od zarania ludzkości. Jest to również ograniczanie przez państwo podstawowych praw człowieka – prawa do wolności słowa i wolności prasy, pod różnymi pretekstami.
O cenzurze, jak również o faworyzowaniu pewnych stacji telewizyjnych i radiowych przez polityków partii rządzących stało się głośno w momencie, kiedy to został podpisany pakt stabilizacyjny pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością, Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. Na pierwszy rzut oka, pomiędzy tymi dwoma sprawami związek nie istnieje, lecz takie twierdzenia mogą być nazbyt pochopne. Otóż, owy pakt został podpisany w telewizji TRWAM, obecne przy tym wydarzeniu było również Radio Maryja, natomiast żadne inne media nie miały dostępu do tego tematu. Na wieść o tak jaskrawym faworyzowaniu wspomnianych stacji dziennikarze zbojkotowali konferencję, na której politycy mieli ogłosić swoją decyzję. Na konferencji pozostali tylko dziennikarze TV "Trwam" - inni opuścili salę tuż po jej rozpoczęciu i położyli mikrofony pod drzwiami sali. Prezes PiS skomentował ich zachowanie jako niekulturalne, ale czy to nie sami politycy zachowali się właśnie w ten sposób? Nawet zagraniczne media zauważyły to niezwykle niepokojące wydarzenie, które nie powinno mieć miejsca w „wolnych mediach” i w warunkach „wolności słowa”. Rosyjska gazeta „Izwiestija” zamieściła artykuł pt. „Braci Kaczyńskich oskarżono o zamach na wolność prasy”. Moment podpisania paktu stabilizacyjnego w takich okolicznościach został uznany za istny skandal nie tylko w Polsce, ale również za granicami naszego kraju. Za inicjatora nowopowstałej koalicji uznano ojca Tadeusza Rydzyka, co wyjaśnia obecność na spotkaniu koalicjantów mediów wchodzących w skład grupy medialnej o. Rydzyka. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji również była nieco oburzona tym faktem, który skomentowała jako niezamierzoną niezręczność oraz brak zaufania do niektórych mediów. Rada Etyki Mediów uważała zaś, że uprzywilejowanie jednej grupy medialnej w dostępie do informacji było ewidentnym naruszeniem prawa dostępu do informacji i zasady troski o dobro odbiorcy. Jednocześnie Rada przypomniała, że powinnością dziennikarzy jest informowanie społeczeństwa o ważnych wydarzeniach i żadne zachowania polityków nie zwalniają dziennikarzy z tego obowiązku. Rada jest powołaną przez media organizacją opiniotwórczą, wypowiadająca się w kwestiach związanych z przestrzeganiem Karty Etycznej Mediów. Na jej ręce zostało złożone oświadczenie na temat zaistniałej sytuacji. Rada uznała, iż decyzja kierownictwa trzech klubów parlamentarnych (PiS, Samoobrony RP i LPR) przyznająca prawo pierwszeństwa do przekazania informacji o zawartym przez te partie porozumieniu, grupie medialnej kierowanej przez ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka była złamaniem zasady równego dostępu wszystkich mediów do szczególnie ważnych wydarzeń życia publicznego. Zdaniem Rady odczuwany przez pozostałe media niepokój, co do ich prawnie zapewnionej „wolności”, był jak najbardziej uzasadniony. Wydarzenie tak ważne jak podpisanie w parlamencie paktu stabilizacyjnego zostało wykorzystane do promocji grupy medialnej skupiającej Telewizję Trwam, Radio Maryja i Nasz Dziennik, której działalność wielokroć naruszała zasady Karty Etycznej Mediów. Takie praktyki są jak najbardziej niewłaściwe. Rada Etyki Mediów jest w pełni świadoma tego, że informacje przekazywane przez dziennikarzy są często zniekształcane, czasem kłamliwe, a także odbiegają od pożądanego stylu uprawiania dziennikarstwa. Jest to na pewno naganne, ale w żaden sposób nie usprawiedliwia dokonywania przez polityków arbitralnych wyborów, które z mediów są godne przekazywać informacje, a które nie. Rada podkreśliła, że takie zachowanie narusza dobro odbiorcy, które jest podstawową zasadą Karty Etycznej Mediów. Podpisanie aktu koalicji w obecności takich, a nie innych mediów zostało odebrane jako hierarchizacja świata mediów. PiS LPR i Samoobrona swym zachowaniem dobitnie powiedzieli Polakom, a zwłaszcza dziennikarzom, iż są równi i równiejsi. Ci, którzy bez sprzeciwu, a nawet z wielkim entuzjazmem słuchają poglądów koalicjantów mogli uczestniczyć w podpisaniu paktu stabilizacyjnego. Jednakże ci, którzy myślą inaczej i chcą mieć odmienne zdanie są na straconej pozycji. Innym wytłumaczeniem zaistniałej sytuacji może być to, iż niektórzy politycy wręcz boją się mediów, szczerych dziennikarzy, którym zależy na dotarciu do prawdy.
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zalogować. Jeżeli jeszcze nia masz konta na
przygotowany.pl, zapraszamy do
rejestracji!
Publikując własne opracowania zbierasz punkty, dzięki czemu masz dostęp do większości zasobów serwisu przygotowany.pl