Kartka z pamiętnika Marcina Borowicza.
Dzisiejszy dzień był niezwykły. Do naszej klasy niedawno doszedł nowy uczeń, nazywa się Bernard Zygier. Podobno został wydalony z warszawskiego gimnazjum, chodzą słuchy, że nie chciał się podporządkować Rosjanom. W sumie, wydawał się spoko kolegą, mądry, jak żaden inny i nawet dałoby się z nim zakumplować. Sam nie wiedziałem dotąd, dlaczego tak robił... Dziś wszystko się zmieniło, wydaje mi się jakbym stał na rozstajach i musiał wybrać właściwą drogę. Decyzja ta na pewno zaważy nad całym moim dalszym życiem, jeśli wybiorę źle, wszystko stracę, nawet samego siebie. W szkole była dzisiaj lekcja języka polskiego. Prawdę mówiąc chodzenie na te zajęcia nie dawały mi żadnej frajdy. Były nudne i właściwie więcej na nich spałem niż uczyłem się. Nowy kolega na polskim wykazał się umiejętnością recytacji. Trzeba przyznać, że zrobił to świetnie, nikt chyba inny nie potrafiłby mówić w ten sposób. Jeszcze w tej chwili czuję na całym ciele dreszcze, jak przypomnę sobie Zygiera i jego „Redutę Ordona”. Coś się ze mną stało, jak to usłyszałem. Serce chciało mi się wyrwać z piersi.
Aby w pełni korzystać z serwisu należy się zalogować. Jeżeli jeszcze nia masz konta na
przygotowany.pl, zapraszamy do
rejestracji!
Publikując własne opracowania zbierasz punkty, dzięki czemu masz dostęp do większości zasobów serwisu przygotowany.pl